Życie św. Franciszka z Asyżu i jego bazylika z grobem

Żywot ś. Ojca Franciszka
o. Wenanty Katarzyniec

Św. Franciszek urodził się w Asyżu, starożytnym mieście Umbrii,
26 września 1182 r., w niedzielę. Był synem Piotra Bernardone Moriconi i Piki ze szlachetnej rodziny prowansalskiej du Bourlemont. Papieżem był wówczas Lucjusz III; na Wschodzie panował [cesarz] Aleksander II Kommenus, na Zachodzie [cesarz] Fryderyk Rudobrody. Ojciec Świętego był bogatym kupcem, jednakże, podobnie jak Panu Jezusowi, przypadłe naszemu świętemu Ojcu urodzić się w stajni: jak Zbawiciel złożony został na wiązce siana. Na miejscu owej stajni, do której – na polecenie anioła pod postacią pielgrzyma – zaprowadzono jego matkę, został wybudowany kościółek nazwany San Francesco Piccolo. Nad wejściem do tego kościółka widoczny jest napis: Hoc oratorium fuit bovis et asini stabulum, in quo natus est Franciscus mundi speculum.
Ochrzczono św. Franciszka w kościele katedralnym (św. Rufina) w Asyżu i nadano mu imię Jana. Lecz ojciec, wróciwszy z Francji, gdzie się znajdował w czasie urodzin syna, dodał mu imię Franciszek na upamiętnienie tego kraju pięknego i narodu szlachetnego; Święty, bawiąc później we Francji, prędko nauczył się języka tamtejszego.
Pobożna matka, nauczywszy dziecko pierwszych modlitw, oddaje go kapłanom od św. Jerzego, którzy go nauczyli prawd wiary, czytania i pisania. Lecz ojciec, cały zajęty handlem, oderwał syna od nauk i przeznaczył do kupiectwa. Święty przeto oddawał się temu zawodowi, dopóki zupełnie nie oddał się Bogu. W pierwszych latach młodości nie okazywał Franciszek (jak i wielu innych Świętych) nic nadzwyczajnego. Był umysłowo rozwinięty, w postępowaniu grzeczny, szlachetny, łagodny, przystępny, pełen współczucia dla biednych, lubił wesołość i okazałość, i dowodził gromadką młodzieży asyskiej, uczęszczał na wycieczki, zabawy i uczty, trwoniąc pieniądze. Wyrzucali mu to rodzice, chociaż ojciec, widząc, że syn rej wodzi pośród młodzieży, cieszył się w duchu. Mimo tego wszystkiego Franciszek przy szczególnej opiece Bożej nie poszedł za żądzą ciała, jak świadczy św. Bonawentura (Legenda Maior), ani też obcując z chciwymi kupcami, nie przywiązał się do pieniędzy i skarbów i zachował niewinność na chrzcie świętym otrzymaną co do duszy i ciała, które miało być naznaczone bliznami Jezusa Chrystusa.
Jakiś człowiek uczony z Asyżu przy spotkaniu rozścielał płaszcz swój [w miejscach], którędy przechodził św. Franciszek, tłumacząc, iż Bóg przez niego ma wiele zdziałać.
Franciszek, zajęty raz różnymi sprawami, nie zwrócił uwagi swojej na ubogiego proszącego o jałmużnę – spostrzegłszy się, szuka żebraka i odtąd już nigdy nie puszcza nędzarza bez datku.
Gdy święty miał lat dwadzieścia, wybuchła wojna między Asyżem a Perugią. Franciszek bierze w niej udział i dostaje się do niewoli. Tam wypowiada przepowiednię, że będzie kimś wielkim.
Po roku niewoli pędzi taki sam żywot jak przedtem. Później choruje i wówczas myśli o zmianie życia na doskonalsze.
Pewnego razu okrywa swym płaszczem odartego żołnierza. Następnej nocy ma widzenie: broń i mundury znaczone krzyżami. Idzie przeto do Spoleto, aby się zaciągnąć w szeregi Gwaltera z Brenny. W drodze otrzymuje upomnienie z nieba, by raczej Panu służył niż słudze. Wraca się zatem do Asyżu, porzuca handel, oddaje się modlitwie, chcąc dokładniej poznać wolę Pańską.
Rozdaje ubranie ubogim i pożywienie. Ojca podówczas w domu nie było. Udaje się do Rzymu do grobów apostołów. Tu zaczerpnął wielkiej miłości do Stolicy Świętej.
Razi go, że ludzie małą dają jałmużnę na budowę kościoła – oddaje wszystkie swe pieniądze – przebiera się za żebraka i prosi przechodniów o wsparcie.
Powróciwszy do Asyżu, spotyka trędowatego, całuje go i obdarza. Ten znika po chwili. Potem Franciszek uchodzi na samotność i prosi Boga o światło. Raz rzekł doń Chrystus z Krzyża: „Jeśli chcesz iść za mną, zaprzyj się samego siebie, weź krzyż swój i naśladuj Mnie”. Oddaje się praktykowaniu cnót.
Modlitwa u św. Damiana: „Franciszku, napraw mój kościół”. Sprzedaje swe rzeczy i konia na naprawę owego kościółka. Gdy kapłan tam przebywający nie przyjmuje pieniędzy, chowa je w murze. Ojciec ze złością szuka marnotrawnego, jak nazywał Franciszka, syna. Ten przez miesiąc się ukrywa. Wchodzi później do miasta zbiedzony, odarty, wyśmiany przez lud. Bernardone zbił go i uwięził. Lecz kiedy odjechał, matka uwalnia Franciszka, który udaje się znowu do ś. Damiana.
Ojciec, wróciwszy do domu, widząc, że syna nie zmieni, chce odebrać od [niego] pieniądze za sprzedane rzeczy i wydziedziczyć go.
Skarży go więc przed władzą miejską, potem przed biskupem, od którego Franciszek otrzymuje [płaszcz]. Płaszcz ów naznacza krzyżem. Oto jego nawrócenie doskonałe około roku 1206, a dwudziestego piątego roku życia.
Zwolniony od wszelkich więzów światowych, śpiewa wesoło pieśni po francusku na cześć Pana Niebios. Schwytany przez zbójców, powiada, iż jest heroldem wielkiego Króla. Ci rzucili go w śnieg i obili, lecz Święty dalej śpiewa wesoło.
Przez dwa lata opiekuje się ubogimi. Obsługuje kościoły: św. Damiana, św. Piotra i Porcjunkuli. Od 1209 r. zajmuje się zakładaniem i utwierdzaniem Zakonu.
Pan Orlando di Chiusi darował Świętemu górę Alwernię w diecezji Arezzo. Tam udaje się często na modlitwy (z trzema braćmi: Masseuszem, Leonem i Aniołem). Tam też w 1224 r., we wrześniu, otrzymuje stygmaty.
Znał czas swej śmierci. Mówi o tym Braciom. Cierpi na oczy, żołądek, puchlinę wodną. Każę się nieść do Madonny Anielskiej i leżąc na ziemi, uwielbia Boga. Zgromadziwszy Braci, zachęca ich do zamiłowania pokoju, miłości Boga, ubóstwa, naśladowania Pana Jezusa. Każe czytać Ewangelię św. Jana o męce Pana Jezusa, po czym odmawia psalm 141: Voce mea ad Dominum clamavi voce mea ad Dominum deprecatus sum. Przyszedłszy do słów: me exspectant iusti, donec retribuas mihi – umiera dnia 4 października 1226 r. w sobotę, za papieża Honoriusza III, Fryderyka II i Roberta (na Wschodzie).
Za życia wyglądał św. Ojciec Franciszek jak szkielet, po śmierci wypiękniał jak anioł (św. Bonawentura). Pochowany w kościele św. Jerzego. W roku 1228, 16 lipca, został kanonizowany. W roku 1230, 25 maja, przeniesiono relikwie Świętego do nowo zbudowanej bazyliki. Cudów mnóstwo zdziałał Patriarcha nasz za życia i po śmierci. Bartłomiej z Pizy wylicza samych wskrzeszeń 30.

Założenie trzech Zakonów

I.
W roku 1209, w dzień św. Macieja, modlił się św. Franciszek ze łzami i westchnieniami, prosząc o poznanie woli Bożej. Czytano właśnie we Mszy świętej Ewangelię św. Łukasza: „Nie bierzcie złota ani srebra, ani pieniędzy, ani dwóch sukien, ani butów, ni laski”. Gdy te słowa usłyszał, ogień miłości rozpalił jego serce i zawołał: „Oto, czegom chciał!” Czyni to wszystko natychmiast.
Od owego dnia głosi pokutę, zwiastuje pokój, zapraszając innych do naśladowania siebie. Pierworodnym synem jego duchownym był Bernard Quintavalle, zacny, bogaty i uczony mieszczanin asyski. Rano dnia 16 lipca 1209 [roku] weszli obaj do kościoła św. Mikołaja z trzecim człowiekiem, Piotrem Cattanim. Po odprawionej modlitwie, w której prosili o pomoc do doskonałego praktykowania Ewangelii, Franciszek otworzył księgę Ewangelii trzy razy w imię Świętej Trójcy. Za pierwszym razem spostrzeżono te słowa: „Jeśli chcesz być doskonałym, idź, sprzedaj wszystko, co masz, rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie” (Mt 19,21). Drugi raz zauważono: „Nie bierzcie żadnej rzeczy w drodze etc.” (Łk 9,3). Trzeci raz: „Kto chce iść za Mną niech się zaprze samego siebie, weźmie krzyż swój a naśladuje Mię”. Towarzysze Świętego stosują się do tych słów i na wzór jego się ubierają. Wkrótce liczba towarzyszy wzrosła do 12. Byli to: Bernard Quintavalle, Piotr Cattani, bł. Idzi z Asyżu, Sabatyn z Bolonii, Moryk (Piccolo), Filip Długi, Barbarus z Asyżu, Jan da San Cosstanzo, Bernard de Vigilanti, Anioł Tancredi, Sylwester z Asyżu (pierwszy kapłan Zakonu). Wszyscy się uświęcili z wyjątkiem Jana Capelli.
Z tymi pierwszymi naśladowcami swymi osiadł św. Franciszek w Rivotorto (kilometr od Najświętszej Panny Anielskiej). Tu jest pierwsza kolebka Zakonu. Ponieważ było to miejsce za szczupłe, przenosi się św. Patriarcha w roku 1211 do kościoła Panny Anielskiej, otrzymawszy go od benedyktynów z Monte Subasio.
Tutaj otrzymuje wiele łask i natchnień Bożych, uczy swoich synów, jak mają głosić Ewangelię. Pierwsza wyprawa na misje: cudownie zgromadzeni w Rivotorto. Tutaj pisze Patriarcha Seraficki Regułę w 23 rozdziałach. Uczniów swych nazywa Braćmi Mniejszymi, których dotychczas zwano pokutnikami z Asyżu.
Idzie do Rzymu po zatwierdzenie Reguły. Innocenty III nie przyjmuje go. Ma widzenie: Palma wysoka i bardzo piękna. Drugie widzenie: Franciszek podpiera Lateran upadający. Zatwierdza Regułę vivae vocis oraculo w 1210 r. i pozwala głosić pokutę Braciom Mniejszym.
Wracają do Rivotorto. Rozmyślają tam i modlą się z Księgi Krzyża, bo nie mają brewiarza. Biskup asyski wzywa ich do głoszenia kazań. Wielki napływ ludu. Osiedlają się na stałe u Najświętszej Panny Anielskiej.
Zakon się szerzy. Powtórne zatwierdzenie na IV Soborze Lateraneńskim (1215). Nowa Reguła skrócona. Br. Eliasz niszczy ją, lecz św. Ojciec pisze po raz drugi. Zatwierdzenie pisemne przez Honoriusza III 29 listopada 1223 r.
Druga kapituła generalna w Porcjunkuli (1219) liczy pięć tysięcy Braci. Trzydzieści lat po śmierci św. Założyciela było już Braci Mniejszych trzydzieści tysięcy. Tak się spełnił sen Innocentego III o palmie wyrastającej u jego nóg i ocieniającej całą ziemię. Św. Franciszek bowiem i Bracia jego z duchem sobie właściwym wszędzie roznosili mnóstwo dobrodziejstw.

II. Założenie II Zakonu

Pierwsza przyjmuje habit tego Zakonu dziewica asyska Klara w katedrze św. Rufina. Rozdaje wszystko, co ma, a sama w ukryciu służy Bogu i ćwiczy się w cnotach. W ślady jej wstępuje wiele dziewic. Nazywają je Ubogimi, później Klaryskami (Niedziela Palmowa 18 III 1212 r.).

III. Trzeci Zakon.

Aby zadowolić wiernych różnego stanu i wieku, którzy pragnęli naśladować św. Patriarchę, pozostając na świecie, zakłada tenże III Zakon. Bł. Lucyusz około 1219 r. Tercjarstwo nazywa [papież] Grzegorz IX wojskiem Chrystusowym i nowymi Machabeuszami. Należą do nich papieże, biskupi, kardynałowie, królowie, książęta. (Leon XIII reformuje regułę tercjarską swą bullą Misericors Dei Filius).

IV. Cnoty św. Patriarchy

Cnota pokory była u św. Franciszka tak głęboka, iż cieszył się upokorzeniami, a pochwały go smuciły; szukał szyderstw, unikał szacunku [od] książąt i ludu; uważał się za największego grzesznika, godnego wszelkiej wzgardy i kary. Nazywał się pysznym, który nie naśladuje pokornego Zbawiciela, narodzonego w żłóbku, zabitego na Krzyżu. Był diakonem tylko i nie chciał zostać kapłanem, jakkolwiek był aniołem w ludzkim ciele: uważał bowiem, iż nie ma potrzebnych przymiotów, by sprawować przejmującą Mszy świętej ofiarę.
W modlitwie był uważny, gorący i pilny. Wielką cześć posiadał dla Najświętszego Sakramentu, Męki Pańskiej, Najświętszej Panny, wszystkich aniołów i świętych Dworu Niebieskiego. Stosownie do swej prostoty, ubóstwa i pokory rozczulał się nad tajemnicą Narodzenia Pańskiego; on to wprowadził wzruszający zwyczaj jasełek. – W modlitwie myślnej, a zwłaszcza w rozważaniu męki Pana Jezusa, zatapiał się całkowicie tak, iż się rozpalał, rozczulał i wylewał łzy; w zamian za to darzy go Bóg zachwytami i nadprzyrodzonymi porywami.
Posłuszeństwo okazywał przede wszystkim Bogu, poddając swą wolę zupełnie woli Bożej. Uważnie słuchał głosu Pańskiego, szedł za natchnieniami łaski i całe swe staranie poświęcał temu, by nie przekroczyć świętej woli Bożej. Z całą pokorą i uszanowaniem poddawał się Kościołowi świętemu, papieżowi, biskupom i ich rozporządzeniom. Słuchał wikariusza, którego sam naznaczył, i uczył przykładem swych Braci słuchać przełożonych we wszystkim, co nie jest grzechem. Mawiał, że i nowicjusza (gdyby ten został przełożonym) słuchałby tak samo, jak przełożonego w podeszłym wieku. Wszystkim kapłanom, chociaż nie przełożonym, okazywał szczególniejszy szacunek.
W czystości tak był gorliwy, że aby ją nienaruszoną zachować, strzegł bardzo wzroku, unikał nawet dalekich okazji. W pokusach biczował się; raz rzucił się w śnieg, innym razem w ciernie.
Trudno zaś wypowiedzieć, jak umiłował ubóstwo. Nazywał je matką swoją, to znowu oblubienicą; wystarczy przeczytać Regułę, by poznać, z jaką energią poleca je zachowywać swym Braciom. Dziwił się, że nie wszyscy pożądali ubóstwa z całym zapałem; mówił, iż ubóstwo jest królową i fundamentem innych cnót – a tym więcej kazał je cenić, że ono przyszło z nieba razem ze Słowem Przedwiecznym, które raczyło się ubogo narodzić i umrzeć. Nazywał ubóstwo ukrytym skarbem, do nabycia którego wszystko należy sprzedać. Brzydził się bogactwami, jak gdyby wężami; gardził wszystkimi rzeczami; zadowalał się jedną suknią; miał upodobanie iść po święcie jako pielgrzym, który nic nie posiada w tych okolicach, którędy przechodzi.
Jednak [najbardziej] brakuje słów, gdy chcemy opisać miłość św. Ojca Franciszka ku Bogu. Wszystkie jego myśli, słowa i uczynki były zaiste seraficzne w zapale: słusznie przeto wszyscy nadają mu wzniosły tytuł Ojca Serafickiego. Żył na tym świecie, lecz wyglądał, jak gdyby nie był z tego świata. W stworzeniach widzi odbicie Pana Boga, dlatego uważa je za Braci i Siostry; nie uczyniłby im nic złego i nie chciał, by ktoś to czynił; pomaga im; zwraca do nich swe pienia, stąd otrzymał przydomek poety przyrody; one go słuchają jak Adama, gdy był w stanie niewinności. Od świata stronił, wolny był przeto od okazji i niebezpieczeństw wiodących do grzechu; nadto posiadał dar proroctwa i cudów, dar rozwiązywania trudności teologicznych, a pocieszany widzeniami wzrastał w miłości coraz bardziej. Z tej wielkiej miłości ku Bogu, która płonęła w jego duszy, umartwia swe ciało czuwaniem, dyscypliną, włosiennicą, postem, jak gdyby wroga swego; choroby nazywa siostrami. Będąc zdrowym, rzadko jadał gotowane potrawy; mieszał do nich popiół lub wodę: spał na gołej ziemi lub na otwartym polu, siedząc z głową opartą o drzewo, w jednym habicie nawet i w zimie. Trzy razy usiłował umrzeć śmiercią męczeńską, to jest: w roku 1212 – udaje się wtedy na Wschód, aby Mahometanom nieść prawdziwą wiarę, lecz wiatr niepomyślny z woli Bożej od tego go odepchnął; w roku 1213 – gdy już zbliżał się do Maroka, Bóg powstrzymuje go ciężką chorobą w Hiszpanii; podźwignąwszy się nieco, odwiedza grób św. Jakuba, gdzie usłyszał rozkaz anioła, by wrócił do Włoch; w roku 1219 – udaje się głosić słowo Boże przed sułtana Egiptu. Tam spotyka go zamiast śmierci cześć i uznanie. Wszystko to jednak wydawało mu się mało, tak że w chwili śmierci mówił do swych Braci: „Bracia, zaczynajmy [od nowa] i postępujmy, bośmy dotąd mało postąpili”.
Bliźniego miłował Patriarcha Seraficki tak gorąco, że nie żałował ni trudów, ni potu, ni podróży, by mu dopomóc. Pragnął żarliwie zbawienia wszystkich dusz i z tego względu rozszerza swój Zakon pierwszy i zakłada dwa inne Zakony. Party ustawiczną żądzą zbawienia dusz wysyła św. Patriarcha swych Braci na wszystkie strony głosić Ewangelię. Pięciu z nich: Berard, Piotr, Akursjusz, Adjut i Otto w czasie swej misji (1220) oddają życie za Chrystusa, rozpoczynając chwalebny i liczny zastęp męczenników franciszkańskich. W tym samym roku, wzruszony przykładem pięciu owych męczenników, przechodzi z zakonu Kanoników Regularnych św. Augustyna do naszego Zakonu św. Antoni. – Dla zbawienia dusz pielgrzymuje św. Ojciec Franciszek z kraju do kraju, od miasta do miasta, by wszędzie głosić pokutę przykładem i słowem. Przykładem była skromna postawa. Słowa zaś jego przenikały do głębi duszy, a tak gorąco i skutecznie, iż pobudzały do pokuty, uspokajały nieprzyjaznych, zapalały rzesze do miłości i naśladowania Jezusa Chrystusa, pociągały wiele osób ze świata do klasztoru. Dla tej nauki Świętego Serafickiego mieszkańcy miast urządzają mu triumfalne przyjęcie. – Nienasycone pragnienie zbawienia dusz skłoniło go, że prosił Pana Jezusa w otoczeniu Matki Najświętszej i wielu aniołów o słynny odpust Porcjunkuli. Udzielił tego odpustu papież Honoriusz III w roku 1216.

Bazylika grobu św. Franciszka

Św. Franciszek, miłośnik pokory, kazał się pogrzebać na wzgórzu piekielnym, nazwanym tak z powodu przeznaczenia swego na miejsce tracenia zbrodniarzy.
Brat Eliasz doniósł o tym Grzegorzowi IX. Papież, podziwiając taką cnotę, kazał wybudować wspaniałą bazylikę i do niej przenieść szczątki błogosławione Świętego. Kładąc kamień węgielny pod tę świątynię, nadał owemu miejscu [nową] nazwę: Wzgórze Rajskie.
Brat Eliasz z wielką energią wziął się do dzieła i w krótkim czasie wybudował bazylikę, istny cud sztuki, która to bazylika razem z konwentem tworzy jakoby silną cytadelę i porywa oko każdego pielgrzyma, przybywającego do Asyżu.
Bazylika dzieli się na kościół wyższy (chiesa superiori) środkowy (chiesa di mezzo) i podziemie (sotterranco), gdzie właśnie spoczywają drogie relikwie Serafickiego Ojca.
Kościół wyższy i środkowy jednakowej są wielkości, wyższy atoli przechodzi kościół środkowy dwa razy wysokością. Środkowy cały zbudowany z czerwonego kamienia; łuki okrągłe, oparte na licznych a ciężkich filarach. Światła jest mało – stąd posiada urok mistyczny i melancholijny, zdolny skłonić duszę do rozważania znikomości świata, jako miejsce pielgrzymki do chwały niebieskiej.
Kościół wyższy, zbudowany z kamienia białego, ozdobiony 12 wieżami z czerwonego kamienia; łuki w nim ostre, biegnące ku górze, oparte na smukłych, delikatnych kolumnach. Z całej struktury przebija majestat, a przy tym lekkość. Światła bardzo wiele (witraże piękne), stąd duch się wznosi ku niebu, gdzie Franciszek ubogi i pokorny triumfuje teraz ukoronowany.
Oba kościoły są tym cenniejsze, iż posiadają wiele malowideł pędzla słynnych malarzy. Konsekrował je [papież] Innocenty IV (1250). Wyższy kościół poświęcony jest Niepokalanej Dziewicy i Świętym Apostołom, środkowy – św. Ojcu Franciszkowi. Ten sam papież poświęcił i konwent; stąd nosi on nazwę Sacer conventus.
W bazylice przechowują się następujące relikwie: Welon Najświętszej Panny, płaszcz św. Józefa, kość św. Jana Chrzciciela, prochy towarzyszy św. Franciszka.
Jednak największym skarbem tej bazyliki jest ciało św. Patriarchy. Brat Eliasz umieścił je pod ołtarzem kościoła środkowego z taką ostrożnością, że nie tylko trumnę złożono w skale, ale nadto otoczono je zewsząd silną kratą żelazną, później zaś osłonięto grobowiec trzema ogromnymi kamieniami. Wszystko to uczyniono w największej tajemnicy (Mikołaj III i stojące zwłoki św. Patriarchy, 1280). Odnaleziono relikwie 17 listopada 1818 r. za Piusa VII staraniem generała Józefa Marii de Bonis.
Bazylika jest bezpośrednio zależna od papieża. Od Benedykta XIV otrzymała tytuł Caput et Mater Ordinis – Basilica Patriarchalis et Capella Papalis – quotidiana indulgentia plenaria.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *